WCZYTUJĘ

Wpisz szukaną frazę

82-latka nie wyobraża sobie życia bez baletu. Tańczy od dziewiątego roku życia

Udostępnij

82-letnia Barbara Peters nie szuka wymówek i nie narzeka. Wchodzi na salę treningową i albo sama uprawia balet, albo uczy innych. Rok temu zdobyła najwyższy stopień zaawansowania w tej dyscyplinie sportowej.

– Jeśli chcesz zachować sprawność fizyczną w drugiej połowie życia, musisz włożyć w to sporo wysiłku; mieć na względzie dietę i wykonywać ćwiczenia. Moja rada brzmi: dopóki ciało nie odmawia posłuszeństwa, nie przestawaj – mówi w rozmowie z Metro.co.uk 82-letnia Barbara Peters, która mimo zaawansowanego wieku, wciąż zamierza oddawać się pasji i uprawiać balet. Nie przestanie, dopóki może stać na dwóch nogach.

Determinacja i hart ducha sprawiły, że Barbara Peters może pochwalić się imponującymi osiągnięciami w balecie. W ubiegłym roku przystąpiła do egzaminu organizowanego przez londyńską szkołę tańca Royal Academy of Dance i zdobyła najwyższy poziom zaawansowanie w balecie „8 Grade”, który uzyskują baletnice z co najmniej 13-letnim doświadczeniem. Bohaterka niniejszego artykułu tańczy znacznie dłużej.

Balet zamiast uniwersytetu

Przygodę z baletem rozpoczęła, gdy miała zaledwie 9 lat. Wówczas przyjaciółka jej matki zabrała młodą tancerkę na pierwsze zajęcia taneczne. Barbara Peters od razu złapała bakcyla. Pokochała balet, który od tamtej pory stał się istotną częścią jej życia. Zaczęła wiązać z nim swoją zawodową przyszłość. Jednak nie wszyscy członkowie rodziny postrzegali balet w ten sam sposób, co zapalona tancerka.

– Gdy miałam 18 lat, ojciec chciał posłać mnie na uniwersytet, bo uważał, że balet nie jest prawdziwą profesją. Ale byłam na tyle zdeterminowana, by podążać za swoją pasją i w efekcie zdołałam go przekonać, że balet jest prawdziwą pracą – wspomina Barbara Peters. Mimo poparcia ojca, które w końcu uzyskała, kobiecie wciąż było trudno zdobyć taneczną edukację. Tym razem chodziło o pieniądze. W czasach jej młodości adepci baletu nie mogli liczyć na finansowe wsparcie ze strony państwa.

Koniec końców zebrała potrzebne środki, żeby sfinansować trzy lata nauki w Royal Academy of Dance. Z biegiem czasu urodziła trójkę dzieci. Wówczas właściciele szkoły namawiali ją, żeby zaraziła pasją swoje pociechy. Jedynie Clarie, które obecnie ma 46 lat, poszła w ślady matki. Zaczęła uprawiać balet w wieku 14 lat. Dziś prowadzi własną szkołę tańca. Barbara zaś pomaga osobom 50+ stawiać pierwsze kroki w tej dyscyplinie sportu.

Wypadek i powrót do sprawności

A jak sama radzi sobie z wykonywaniem tanecznych figur?

– Z wiekiem musiałam nauczyć się, by dostosować ruchy taneczne do tego, co może, a czego nie może moje ciało. I tak na przykład nie jestem już na tyle sprężysta, żeby skoczyć wysoko – wyjaśnia Barbara Peters. Ma również problem z uszami, co wpływa na równowagę. Nie może także wykonywać sześciu lub siedmiu piruetów z rzędu. Czy się tym przejmuje? Nie! Cieszy się, że w wieku 82 lat nadal może tańczyć.

Niemniej podczas trwającej już 73 lata przygody z baletem miała krótką przerwę. Bawiąc się z wnukiem na trampolinie, wiekowa baletnica doznała urazu pleców.

– Byłam tym sfrustrowana, bo mogłam uniknąć tego wypadku. Zawiniłam. Szczęśliwie, bo wciąż jestem sprawna fizycznie, niemal całkowicie doszłam do siebie i nadal mogę prowadzić zajęcia. Wypadek był jedynym wydarzeniem w moim życiu, które powstrzymało mnie od tańca. Biorąc pod uwagę, że mam 82 lata nie jest to zły wynik – mówi w rozmowie z Metro.co.uk Barbara Peters. Też tak uważamy!

30-letnia rozłąka

Sylvia Fein miała dłuższą przerwę. Amerykańska malarka porzuciła pędzle i sztalugę na 30 lat. W trakcie przerwy urodziła dzieci i zajęła się literaturą dziecięcą. Gdy zapytano ją, czy żałuje czasu bez malarstwa, odpowiedziała: nie. Jest zadowolona, że jej kariera skręciła. Wciąż przecież była blisko sztuki. Wyrażała się jednak w inny sposób. Mimo to po długich latach rozłąki wróciła do malarstwa. Dzisiaj ma 100 lat i twierdzi, że nie wyobraża sobie życia bez płótna i malarstwa temperowego.

– Wstając z łóżka, nie zastanawiam się, czy będę malować. Ja to wiem – mówi w rozmowie z San Francisco Chronicle. Każdy dzień artystka zaczyna tak samo. Zjada serek wiejski z pomidorami, wypija kawę, a potem siada przy oknie i pracuje nad kolejnym dziełem sztuki. Nie ma dnia, aby było inaczej.

Tagi