WCZYTUJĘ

Wpisz szukaną frazę

Uliczna sztuka nie tylko dla młodzieży. Seniorzy także malują graffiti 

Udostępnij

Dla nietórych graffiti to jedynie bazgroły szpecące uliczne mury. Dla innych sposób wyrażania siebie. A dla seniorów uczestniczących w warsztatach artystycznych LATA 65 to możliwość obcowania z uliczną sztuką, sposób spędzenia wolnego czasu i ucieczka od problemów. 

– Uliczna sztuka nie cieszy się dobrą opinią, bo trafia do jednego wora z graffiti, które zwykle kojarzy się z napisami i brudnymi ścianami. W LATA 65 dajemy uczestnikom szansę, by poznali różnicę między obiema formami oraz, by docenili piękno ulicznej sztuki i korzyści, jakie ze sobą niesie – mówi w rozmowie z AJ+ Lara Seixo Rodrigues, organizatorka zainicjowanego w Portugalii projektu dla seniorów LATA 65.

Aktywizacja seniorów 

Obalenie stereotypu, który od lat towarzyszy ulicznej sztuce, to jeden z celów wspomnianego projektu. Drugim jest aktywizacja starszych osób. I tak każdy z członków programu otrzymuje od inicjatorów puszkę ze sprejem, maskę i rękawiczki ochronne oraz wzory do „namalowania” na ścianach. Wszystko to ma sprawić, że będą dobrze się bawić i obudzą w sobie artystycznego ducha. Po malunkach widać, że udaje się osiągnąć oba cele.

– Za każdym razem wspaniale jest patrzeć, jak starsi ludzie, niczym grupka dzieciaków, świetnie się bawi stojąc przed ścianą, gdzie nie istnieje ból, trauma i definicja tego, co jest dobre, a co złe w ich wieku – mówi w rozmowie z Nuart Aberdeen Lara Seixo Rodrigues. Warsztaty artystyczne organizowane w ramach programu LATA 65 cieszą się większą popularnością wśród kobiet niż wśród mężczyzn. 

Sposób na relaks

Jedną z uczestniczek jest Odete. Wspomina, że zawsze lubiła obserwować artystów, którzy malowali dzieła na ulicach. Nigdy jednak nie myślała, żeby się tym zająć. Ale teraz? Teraz może malować to, na co tylko ma ochotę. Umożliwia to członkostwo w organizacji. Ale możliwość kreatywnego wyrażania siebie nie jest jedyną korzyścią, którą czerpią panie zrzeszone w LATA 65. Dla Fatimy Chillian to sposób na relaks. Wyjaśnia, że kiedy maluje, czuje się tak, jakby wszystkie problemy przestały istnieć. 

Portugalska organizacja nie jest jednak jedyną na świecie, która zorganizowała taką akcję. Również sosnowieckie stowarzyszenie Aktywne Kobiety zrealizowało w 2013 roku inicjatywę zatytułowaną „Seniorzy Decydują”. Daria Słonecka, jednak z organizatorek, powiedziała wówczas w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, że przygotowania do akcji trwały kilka miesięcy. Czy pojawią się kolejne? Tego nie wiemy.

Cyfrowe malarstwo w japońskim wykonaniu 

Wiemy natomiast, że mury nie muszą być jedynym płótnem, na które seniorzy przelewają swoje twórcze pomysły. Może być nim także… arkusz kalkulacyjny. Najlepszym przykładem kreatywnego zastosowania Excela jest 81-leni Tatsuo Horiuchi z Japonii, który do malowania wykorzystuje właśnie arkusz kalkulacyjny Microsoftu. 

Można pomyśleć, że to co najmniej dziwny pomysł, aby sięgać właśnie po to narzędzie, by tworzyć cyfrowe obrazy. Na rynku są przecież programy przeznaczone do tworzenia grafiki i jej obróbki. Dlaczego więc sędziwy artysta korzysta z Excela? 

– Graficzne programy są drogie, a Excel to jedno z narzędzi domyślnie dostępnych na komputerze. Do tego ma więcej funkcji i jest prostszy w użyciu niż MS Paint – powiedział w rozmowie z My Modern Met 81-letni mężczyzna. Dodał, że nigdy przedtem nie korzystał z arkusza kalkulacyjnego, ale widział, że inni robią piękne grafiki z wykorzystaniem tego programu. Postanowił więc spróbować swoich sił.

Gdy zaczynał przygodę z cyfrowym malarstwem, postawił sobie cel, aby w ciągu 10 lat malować tak dobre obrazy, żeby nie musieć się ich wstydzić. Zamiar zrealizował szybciej niż oczekiwał, a jego dzieła były na tyle dobre, że w 2006 roku wygrał konkurs Excel Autoshape Art Contest. Sami zobaczcie na poniższym wideo cyfrowe obrazy w wykonaniu Tatsuo Horiuchi.

Nie lubisz sztuki? To może…

…skoczysz ze spadochronem jak 88-letni Pat Moorehead, który przez całe życie wykonał ponad 6,5 tysiąca skoków spadochronowych i wciąż zamierza to robić. To przede wszystkim jego pasja i sposób na życie. Ale spadochroniarstwu zawdzięcza także szczęśliwe małżeństwo. Alicję, swoją żonę, poznał w 1986 roku w Meksyku, gdy przygotowywał się do skoku. Potem zaczęli skakać razem. Skakali w Nowej Zelandii, Japonii i w europejskich krajach. Wspólnie zrealizowali blisko 9 700 skoków.

Następny Artykuł