WCZYTUJĘ

Wpisz szukaną frazę

#WomanUpdate – dlaczego warto wychodzić poza swoje ramy, i jak się do tego zmotywować

Udostępnij

Zostałam zaproszona do udziału w kampanii „Woman Update. Wyjdź poza ramy” jako uczestniczka kursu UX Designer w Future Collars i propagatorka lifelong learning. Dla mnie podjęcie decyzji o tym, żeby nauczyć się nowego zawodu, było czymś naturalnym. Mam kilka zawodów, a mimo to odczuwam ciągłą potrzebę rozwoju. Nie miałam żadnych obaw ani wątpliwości, czy dam radę. Wiedziałam, że dam, bo mój mózg na 4 lata przed pięćdziesiątką pracuje na najwyższych obrotach, a test na stronie futurecollars.com tylko potwierdził, że mam predyspozycje to bycia UX designerem. Jedyną wątpliwością było to, czy znajdę czas na kolejną aktywność.

Wiem jednak, że nie jestem typowa, wiele kobiet odczuwa obawy przed zmianą, nie wierzą też w swoje możliwości. Dlatego postanowiłam zapytać fachowca – Krzysztofa Litwińskiego, licencjonowanego Certified High Performance Coach, jak poradzić sobie z obawami, jak zmobilizować się do nauki nowych kompetencji i jak nie poddać w obliczu problemów.

Dlaczego jego? Krzysztof miał 50 lat, gdy stracił wszystko i musiał zbudować swoje życie od nowa. W ciągu kilku lat doprowadził do przekształcenia zbankrutowanej szkółki językowej w ogólnopolską sieć innowacyjnych centrów edukacyjnych pod szyldem Instytutu Colina Rose. (Notabene, tak dowiedziałam się o istnieniu Krzysztofa – zapisałam się na kurs do jego szkoły językowej szybkiangielski.pl, żeby doszlifować mój angielski.) Jest więc nie tylko teoretykiem, lecz także praktykiem. Jest też wolny od metryki. Będąc aktualnie po sześćdziesiątce, ma ogromną świeżość umysłu, radość życia i dobre zdrowie, o co aktywnie dba. A że jest bardzo autentyczny i w swoich wykładach często odnosi się do własnych – bardzo interesujących – doświadczeń (także tych związanych z jego wcześniejszym zawodem: Krzysztof był tłumaczem wielkich osobistości, między innymi Królowej Brytyjskiej, George’a Busha seniora i Margaret Thatcher), słucham go z dużą przyjemnością jako uczestniczka jego Coachingu Życia Marzeń.

***

Krzysztofie, co byś powiedział kobiecie koło pięćdziesiątki, która jest sfrustrowana swoją obecną sytuacją życiową i czuje, że chciałaby zmienić zawód albo zacząć zarabiać na swojej pasji, ale boi się, że jest już dla niej za późno?

Że nie jest za późno, ale może tak się stać, jeśli natychmiast nie ruszy do działania. Fenomenalna książka wieloletniej pielęgniarki hospicjum, Bronnie Ware, „Czego najbardziej żałują umierający”, podaje, że jednym z pięciu najczęściej wymienianych żalów odchodzących z tego świata jest to, że nie pozwolili sobie na życie po swojemu. Większość z nas latami stara się sprostać oczekiwaniom rodziców, małżonków, dzieci, kolegów, szefa, itp. i nawet nie zadaje sobie pytania, czego chcieliby dla siebie samych.

W mojej praktyce coachingowej często spotykam mądrych, świadomych ludzi, którzy jednak nigdy na poważnie nie zastanowili się, jak miałoby wyglądać ich wymarzone życie, a marzenia ograniczają do uwolnienia się od bieżących życiowych trosk. Dlatego mój program coachingowy, który pomaga to zmienić, nazwałem Coachingiem Życia Marzeń.

Jedno z indiańskich plemion wierzy, że w najgorszym kręgu piekła nie ma smoły ani tortur, tylko przez wieczność człowiek ogląda swoje życie, jakim mogło być… Mnie ta wizja mobilizuje, jak mało co i nie daje mi usiąść w miejscu.

A jeśli problemem takiej kobiety jest łatwe zapalanie się, ale potem brakuje jej konsekwencji? Często sabotujemy się sami, jak sam mówisz: „W drodze do życia marzeń nie zatrzyma Cię nic poza Tobą samym”. Jest jakaś uniwersalna metoda by takie początkowe motywacyjne olśnienie zamienić w nawyk?

Łatwe zapalanie się to bardzo cenna cecha charakteru: pozwala ruszyć z miejsca w najdalszą drogę nawet, kiedy wiatr w oczy i pod górę. Wielu ludziom takiej energii brakuje i kończą na pustym fantazjowaniu.

Brak konsekwencji jest czymś zupełnie naturalnym. Natura zaprogramowała nasze mózgi na zaspokajanie krótkoterminowych potrzeb – być najedzonym, ogrzanym, bezpiecznym itp. a nie na budowanie latami drabiny sukcesu. Tak samo więc, jak nie wbijamy gwoździ gołą ręką, tylko potrzebujemy młotka, wrodzony brak konsekwencji musimy wzmocnić jej „protezą”: systemem.

Jest taka mądra zasada: przegrani mają cele, zwycięzcy mają systemy. Systemem jest każda zasada robienia czegoś regularnie. Na przykład ja 3 razy w tygodniu chodzę na siłownię. Nie muszę specjalnie o tym pamiętać, bo to system: wszystko inne jest temu podporządkowane. Dbam o sen: przekonałem się, że mam nieporównanie wyższy poziom energii i motywacji przez cały dzień, kiedy spałem 8 godzin, niż kiedy spałem 7 godzin. Dlatego całe moje życie jest zbudowane wokół zapewnienia sobie 8 godzin na sen. Nie potrzebuję do tego specjalnej motywacji – była mi potrzebna tylko na początku, żeby stworzyć odpowiedni system, czyli tak zorganizować sobie życie, żeby nic tego bloku 8 godzin nie psuło.

Jeśli już mam w głowie jakiś życiowy cel, kolejnym krokiem jest wdrożenie prostego systemu regularnych czynności, które pozwolą mi ten cel zrealizować. Jeśli zdamy się na samą motywację, będzie to budowanie życia na emocjach, czyli czymś z natury ulotnym. System zapewnia nam konsekwencję, niezależną od chwilowych nastrojów. Nic lepiej nie buduje nawyków, czyli czynności automatycznych, niż system. Zwykłe rzeczy konsekwentnie wykonywane przynoszą niezwykłe rezultaty.

A co, gdy to otoczenie podcina skrzydła? Mąż, sam nieskłonny do aktywności, mówi, że chyba zwariowała, że zapisuje się na kurs/szkolenie/studia, albo dzieci nalegają, żeby pomagała im przy wnukach? Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Jak motywować się wtedy?

Otoczenie często podcina skrzydła z najlepszymi intencjami. Albo sami się boją takich odważnych kroków, albo boją się nas stracić, bo wydaje im się, że teraz nagle ona się stanie taka niezależna i przestanie mnie potrzebować albo szanować. To są często podświadome mechanizmy, a niekoniecznie wprost takie myśli. Jeśli coś takiego odkryjemy, warto wprost o tym porozmawiać i uspokoić ich obawy.

Warto wyjaśnić bliskim skąd mam nagle taki pomysł i dlaczego to dla mnie aż tak ważne. Jeśli taka kobieta w następstwie swojej determinacji zacznie budować życie, które jest spełnieniem jej marzeń, będzie kochać bliskich jeszcze bardziej i dawać im jeszcze więcej. Chyba, że jest w toksycznym związku, w którym jednym z fundamentów jest jej życiowe niespełnienie.

Dlatego tak ważna jest świadomość tego, czego naprawdę chcę dla siebie od życia. Jeśli wiem na 200%, że tego chcę, nic mnie nie zatrzyma. Poza mną samym.

Kobiety częściej niż mężczyźni nie doceniają swoich umiejętności. Słyszałam wiele historii o tym, że mężczyźni, gdy zaoferuje im się jakieś stanowisko czy realizację projektu, po prostu „wchodzą w to”, nawet jeśli nie do końca mają kompetencje. Kobiety, nawet jeśli mają kompetencje, zaniżają je i uważają, że wciąż są niegotowe. Spotykasz się z tym? Jak wzmocnić poczucie własnej wartości?

To chyba część obciążenia kulturowego, w którym chłopcy są od poważnych zadań – polowania, naprawiania, wojny – a dziewczyny od zmywania albo haftowania opasek powstańczych. Myślę, że mężczyźni łatwiej podejmują wyzwania, bo gotowości do ryzyka się od nich oczekuje, więc są przyzwyczajeni do działania w warunkach względnej niepewności. Awans społeczny i kulturowy kobiet to zjawisko dosyć nowe, więc siłą rzeczy kobiety mogą być kulturowo mniej pewne siebie.

W ciągu kilkudziesięciu lat mojej zawodowej kariery, zawsze najlepszymi menadżerami były u mnie kobiety i to nie jakieś babochłopy, ale kobiety – kobiece, delikatne, wrażliwe i – kompetentne. Od lat działam też w branży edukacyjnej, gdzie tradycyjnie ¾ klientów to kobiety. O czym to świadczy? Dla mnie – o pokorze i gotowości do przyznania, że czegoś nie umiem. Widać to w grach typu Milionerzy, gdzie mężczyzna strzela w ciemno w pytaniu za ćwierć miliona, bo chce trzymać fason, a kobieta nie waha się użyć wszystkich „kół ratunkowych” w pytaniu za 2000, bo rozumie, że jeśli teraz przegra, to ćwierć miliona już nie będzie.

Kobiety niepewne swoich zalet często pytam: „Za co najbardziej Cię lubią?”. Zdziwiłabyś się, jak łatwo umieją na to odpowiedzieć i jak często same są zdziwione, że to coś to jakaś wartość. Tymczasem to często ich najmocniejsza strona.

Jakie jeszcze obawy mają ludzie, gdy chodzi o zmiany w życiu?

Chyba najczęściej to obawa, czy jestem dość dobra. Całe nasze wychowanie i edukacja opierają się na wypominaniu nam naszych błędów i wad. Jeśli dziecko przyniesie do domu świadectwo szkolne z samymi szóstkami i jedną tróją, to o której ocenie rodzice będą chcieli porozmawiać najpierw i najdłużej?

No tak. Ja się moimi dziećmi nieustannie zachwycam, a kiedy moja córka zakomunikowała w gimnazjum, że będzie miała średnią 5.06, powiedziałam, że cudownie, tylko czy to nie odbywa się kosztem jej zdrowia psychicznego. 😀 I dodałam, że nie musi mieć czerwonego paska. Odparła, że chce. Widzę, że teraz, mając 17 lat, nie ma obaw, czy jest dość dobra… Według mnie jest wspaniała…

Czy działanie pod wpływem impulsu może przynieść dobre rezultaty, czy lepiej przemyśleć wszystko i zaplanować?

Podobno nie ma nic lepszego, niż dobrze przygotowana improwizacja. 😊 Warto nauczyć się słuchać i rozpoznawać głos własnej intuicji, bo to specyficzny rodzaj inteligencji, którego nie uczą w szkole. Taka intuicja może nam czasem zwrócić uwagę na coś, co „na rozum” byśmy przeoczyli. Jednak życia nie budowałbym na samych impulsach, bo są nieprzewidywalne i zmienne.

Impulsom możemy zaufać tym bardziej, im lepiej mamy przemyślaną własną hierarchię wartości, celów i im lepiej opieramy własne życie na prostych, ale konsekwentnie stosowanych systemach. Na przykład ja wiem, że resztę życia chcę pomagać ludziom rozwinąć skrzydła. Jednocześnie wiem, że nie chcę ¾ roku spędzić w aucie i hotelu, z dala od rodziny. Więc żaden impuls nie skłoni mnie do przyjęcia nawet najatrakcyjniejszego zlecenia zawodowego, jeśli będzie oznaczało życie w trasie. Im klarowniejszy plan na życie i skala wartości, tym bardziej możemy dać poszaleć intuicji, bo wiemy, które opcje z góry wykluczamy.

Powiedziałam w moim nagraniu dla kampanii, że nabywanie nowych umiejętności, nowych kompetencji, pomaga stać się lepszą wersją samego siebie. Twoje życiowe motto brzmi: jesteś, jaki postanawiasz być, a nie jaki się urodziłeś. Czy mając 50 lat, i więcej, wciąż można stać się takim, jakim zawsze się chciało? Postanowić zmianę i dokonać jej?

Takim, jakim zawsze chciałem być, stałem się dopiero po pięćdziesiątce i ciągle się nim staję, bo ten proces już nigdy się nie zatrzyma. Jednocześnie nie uważam wcześniejszych lat za stracone – nie byłbym taki, jaki jestem dzisiaj, bez tamtego mnie.

Mówię tak samo! Nie żałuję błędów, bo dzięki wszystkiemu, co się wydarzyło, dziś jestem, kim jestem. Bezwstydnie przyznaję, że lubię się taką, jaka jestem. 😀 A jakie korzyści dla nas płyną z wychodzenia poza swoje ramy?

Człowiek nie wie, na co go stać, dopóki ma się gdzie cofnąć. Wychodzenie poza swoje ramy, poza własny komfort albo strach, poza własną wyobraźnię, pozwala nam testować własne możliwości w kontrolowanych warunkach, czyli niekoniecznie od razu w warunkach katastrofy, gdzie owszem potrafimy zadziwić samych siebie, ale może już nie być marginesu na błąd.

Życie naszych marzeń jest tuż za granicą komfortu. Nie sto kilometrów za nią – tuż!

Ty szczerze mówisz, że nie urodziłeś się zwycięzcą, że miałeś niskie poczucie własnej wartości. Wyszedłeś poza swoje ramy, odkryłeś wewnętrzną siłą, zacząłeś wierzyć w siebie. Co byś powiedział sobie młodemu, jaką dałbyś radę albo słowo wsparcia?

Przede wszystkim powiedziałbym młodemu sobie, że wymarzone życie nie przyjdzie samo. Życie marzeń to efekt świadomego wyboru trudniejszej drogi. Kiedy wybieramy trudną drogę, życie staje się łatwe, a kiedy wybieramy drogę łatwą, życie staje się trudne, albo w najlepszym razie przeciętne.

Powiedziałbym mu dalej: „Nie masz pojęcia, jak fantastyczna osoba w Tobie drzemie, ale dowiesz się tego tylko biorąc ekstremalną odpowiedzialność za własne życie. Twoje życie to Twoje zadanie, a nie rodziców, męża, żony, szefa czy kogokolwiek poza Tobą. Nie przyjmuj do końca na wiarę narracji innych o Tobie, bo każdy myśli głównie o sobie, a Ciebie znają tylko kawałek. Zawsze możesz być lepszy, niż jesteś, a najważniejszy cel w życiu to stawać się codziennie lepszą wersją siebie.”

Dziś pomagasz innym uwierzyć w siebie, rozwinąć skrzydła i stworzyć życie marzeń. Prowadzisz cotygodniowe live’y, można zapisać się do  Ciebie na Coaching Życia Marzeń i korzystać z Twojej wiedzy dzięki nagraniom, które przygotowujesz co miesiąc (co ja zrobiłam), jest też możliwość odbywania sesji indywidualnych online. Prowadzisz również elitarne, indywidualne programy coachingowe. Pomaganie ludziom w dochodzeniu do ich nowej, lepszej wersji i sukcesów na różnych polach na pewno daje wiele satysfakcji. Możesz podzielić się z nami historią klientki, która dokonała zmiany w życiu będąc dobrze po czterdziestce?

Ja bym tę granicę wieku rozszerzył na 30-50, bo w tym przedziale najczęściej trafiają do mnie osoby, które na poważnie zaczęły szukać prawdziwego siebie. Zdawałoby się, że swojej drogi życia powinni poszukiwać przede wszystkim ludzie młodzi, jednak z mojego doświadczenia to właśnie w tej grupie, fakt że dość szerokiej, pojawia się największa gotowość do życiowej pokory, która jest warunkiem poszukiwania prawdy o sobie.

Jedna z moich klientek, początkowo sceptyczna wobec sesji coachingowych online (zoom), jak sama mi napisała, ogromnie poprawiła relacje z mężem i odkryła swoją wymarzoną drogę zawodową po spędzeniu 8 lat w pracy, do której kiedyś trafiła „na chwilę”. Inna porzuciła wieloletnią błyskotliwą karierę w korporacji i stała się przedsiębiorcą. Dzisiaj uczy innych, jak sięgać po swoje marzenia.

Dla mnie najlepszą oznaką, że jesteśmy na dobrej drodze do zbudowania takiego fantastycznego życia marzeń, jest ciągły niedosyt i poczucie, że chcę to wszystko wreszcie zmienić. Bez tego głodu lepszego życia, cokolwiek rozumiemy przez lepsze – bo zwykle nie pieniądze, trudno ruszyć z miejsca.

Co jeszcze byś chciał przekazać kobietom, które to czytają?

Zawsze noś swoją niewidzialną koronę.

***

Kontakt z Krzysztofem:
http://krzysztoflitwinski.pl/
https://krislitwinski.com/
Youtube: Krzysztof Kris Litwinski

Tagi