WCZYTUJĘ

Wpisz szukaną frazę

Starość bez tabu

Udostępnij

„Starzy ludzie nie istnieją” to kolejny reportaż Małgorzaty Węglarz, w którym otwarcie porusza temat uznawany za społeczne tabu: starość. Odziera ją ze stereotypów, przedstawia szereg fascynujących badań. Pokazuje, że trzeci etap życia człowieka nie będzie wyglądał tak, jak dotychczas. Ale przede wszystkim porusza tematy zamiatane pod dywan, takie jak seks po sześćdziesiątce, przemoc osób starszych, wykluczenie i samotność.

Z 31-letnią pisarką – wielbicielką Edgara Allana Poe, znawczynią branży funeralnej, a od niedawna popularną tiktokerką – która postanowiła podrążyć temat starości, i zrobiła to bardzo kompleksowo, rozmawia Aleksandra Laudańska.

Zaczynasz swoją książkę od pewnego interesującego testu. Czy stąd wziął się przekorny tytuł reportażu?

Tak. Dla nikogo nie jest już tajemnicą, że społeczeństwa mocno się starzeją. A jednak wciąż mamy ogromny problem – omijamy temat szerokim łukiem. Nie myślimy o starości póki jesteśmy młodzi, czym wyrządzamy sobie krzywdę. Wydawać by się mogło, że w XXI wieku, nikogo nie powinny szokować np. starsze kobiety z tatuażami czy mocnym makijażem, a jednak wciąż jest to mocno piętnowane. Kto to widział, żeby „stara baba” tak się malowała? A ja pytam, dlaczego nie? Starość to etap życia, a nie jego zakończenie. Trzeba głośno mówić o tym, że wyrażenia w stylu „w tym wieku to już nie wypada” tylko nas ograniczają. Nie róbmy ze starszych osób dzieci.

W naszym społeczeństwie często zdajemy się robić coś nie w porę. Słyszymy, że jesteśmy za młodzi lub za starzy na miłość, na dany ubiór, zachowanie czy słowa. Od niektórych usłyszymy ostrzeżenie, że zaraz zacznie tykać nasz zegar biologiczny, rozpocznie się kryzys wieku średniego, że „to już ten wiek”, cokolwiek to znaczy dla rozmówcy. Wiek jest naszą ulubioną wymówką. Wypił za dużo? Młody to niedoświadczony. A stary? Już się nie oduczy. Młodość popełnia błędy, ale należy jej wybaczyć, jeszcze tyle przed nią. Starość popełnia błędy, ale „starych drzew się nie przesadza”. Kiedy zatem możemy powiedzieć, że naprawdę jesteśmy starzy? Czym w ogóle jest starość i jak ją definiować? (fragment książki)

Wykluczamy ludzi starszych, ale oni również wykluczają siebie. Sami narzucamy na siebie to, co wypada, czy nie wypada w danym wieku.

I jest to problem. Zostało naukowo udowodnione, że to, w jaki sposób zwracają się do nas inni, i to, jak sami o sobie myślimy, ma na nas ogromny wpływ. Jeżeli będziemy wmawiać dzieciom, że są kiepskie z matematyki, ich wyniki faktycznie się pogorszą. W ten sam sposób traktujemy „przymioty” starości. Kiedy mówimy do ludzi wolniej, wyraźniej, ich procesy poznawcze faktycznie tracą na jakości.

Ponadto wymagamy od ludzi starszych, żeby dostosowali się do społecznej wizji babci i dziadka. Czujemy się niekomfortowo, kiedy tego nie robią. Zobacz, jak w mediach społecznościowych reaguje się na tak zwanych silver influencerów. Poza częścią osób, które są zachwycone widokiem seniorów aktywnych, podążających za modą, realizujących się, wciąż przeważają komentarze, że im „odbija na starość”. Ciężko nam się pogodzić z tym, że rodzice, dziadkowie mają swoje życie i powinni móc swobodnie zarządzać swoim czasem.

Te obrazki to jednak nic w porównaniu ze sposobem przedstawiania osób starszych w spotach reklamowych. Nagrodę główną zdobywają reklamy bożonarodzeniowych produktów prezentowane przez sieci handlowe lub producentów artykułów spożywczych. Mamy tutaj zawsze uśmiechniętego dziadka, który błyśnie wąsem znad barszczyku, typową, lekko rubaszną babcię, koniecznie uśmiechniętą, wykrawającą ciasteczka z wnusią, no i tradycyjnie mamę w kuchni, tatę przy choince (ups! Czyżby właśnie coś upuścił?) i rozhasanego, trochę niegrzecznego chłopca. W zależności od reklamowanego produktu w powietrzu unosi się zapach kawy, barszczu lub cukru wanilinowego, jest radość, śmiech i ta ciepła, pocztówkowa atmosfera, o jakiej wszyscy marzymy. Dziadkowie są starsi, ale przecież nie chorzy (inaczej mogliby zostać podrzuceni do szpitala), wypełniają swoją rolę typowego starszego człowieka, stojącego już nie na czele rodziny, ale ładnie i dyskretnie za nią. (fragment książki)

Kolejna rzecz to intymność. Zewsząd zalewa nas seks, na filmach, zdjęciach, w mediach, w zasadzie wszystko sprzedaje się w mniejszym lub większym stopniu seksem. Ale perspektywa, że w późniejszym etapie naszego życia można nadal być aktywnym seksualnie zakrawa na bluźnierstwo! Spotkałam się z wieloma osobami negującymi te, podstawowe przecież, potrzeby człowieka. Owszem, sposób, rodzaj oraz częstotliwość mogą się zmienić, ale potrzeba bliskości nie ucieka z wiekiem. A jednak randkujący, flirtujący seniorzy to raczej temat do żartów. Chciałabym przełamać ten stereotyp.

Naukowcy z Uniwersytetu Yale zbadali facebookowe grupy, których tematyka była poświęcona osobom starszym. Znaleziono osiemdziesiąt cztery grupy, w których co trzecia postulowała, by pozbawić seniorów prawa do prowadzenia samochodów czy robienia zakupów. Jeden z użytkowników zasugerował nawet, że po sześćdziesiątym dziewiątym roku życia seniorzy powinni być uśmiercani. (fragment książki)

W książce opowiadasz o agresji seniorów wobec innych osób. Piszesz, że to temat zamiatany pod dywan.

Starsze osoby są narażone na przemoc oraz nadużycia, ponieważ często wymagają opieki. To z kolei powoduje, że są łatwiejszym celem. Takich opracowań jest pełno i absolutnie nie twierdzę, że to nie jest problem. Z drugiej strony powinniśmy pamiętać, że przemoc nie mija z wiekiem. Jeżeli ktoś całe życie był agresywny wobec żony i dzieci, dlaczego to miałoby się zmienić? Owszem, siła może już nie taka, ale przemoc fizyczna nie jest jedynym środkiem. Przemoc seksualna starszych mężczyzn wobec wnuków jest zjawiskiem bardziej powszechnym niż nam się wydaje. Najgorsza sytuacja panuje na wsiach, gdzie rodzice, często poddawani tym samym procederom w młodości, nie są w stanie stawać po stronie swoich dzieci. Nie można przecież sprzeciwić się dziadkowi, ojcu, o starszych źle się nie mówi, a w ogóle to jak można oskarżyć dziadziusia? Generuje to wielopokoleniową krzywdę.

Kolejny problem dotyka kobiet, opiekujących się matkami czy babciami. Za oczywistość bierze się fakt, że młodsze pokolenie córek będzie się nimi opiekować. Z tego powodu nie powinny narzekać, i wykonywać swoją pracę. A jednak często padają ofiarą przemocy werbalnej. To nie tylko domena kobiet, ale panie zdecydowanie przodują w sprawianiu swoim córkom piekła na ziemi. Wyśmiewanie, nękanie, podważanie własnej wartości są w tych domach na porządku dziennym. Kobiety często nie mają się do kogo zwrócić, bo kiedy przyjedzie syn, wnuki to babcia jest wzorem miłości, kto im więc uwierzy? To są codzienne problemy, o których wciąż mówi się za mało.

Najgorsza sytuacja panuje na wsiach oraz w zamkniętych społecznościach. Często nawet sąsiedzi zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje „za płotem”, ale ponieważ problem jest im znany z własnego doświadczenia, nie są wyciągane konsekwencje. To niezwykle konfrontujące dla człowieka dowiedzieć się, że jego ojciec lub matka molestują jego dziecko. Najczęstszą reakcją jest więc wyparcie, zrzucenie winy na ofiarę, posądzenie jej o to, że zmyśla albo że zrobiła coś, co do tego doprowadziło. Ogromną tragedią jest to, że znaczna część kobiet przyzwala na to, ponieważ bez taty, dziadka nie byłyby w stanie samodzielnie funkcjonować. Nieważne, jak wielkie bywają nadużycia, nie mają one dokąd pójść i gdzie się zwrócić, a ich problem często zbywa się tym, „że tak już jest”. Częstą formą agresji seksualnej ze strony osoby starszej jest na przykład masturbowanie się na oczach ofiary, rzucanie bardzo wulgarnych komentarzy oraz uwag dotyczących zmieniającego się ciała dziewczynek lub chłopców. Bardzo ważne jest edukowanie społeczeństwa w zakresie seksualności oraz naruszania prywatności tej sfery życia. Bez tego problem będzie jedynie narastał, a zamiast karać sprawców, będziemy uciszać ofiary. (fragment książki)

Na czym zatem powinniśmy się skupić?

Na edukacji i międzypokoleniowości. To nieprawdopodobne, jak mocno izolujemy młodość od starości. W firmach szukamy „młodego, dynamicznego zespołu”, zapominając w tym, jak istotne jest doświadczenie nabywane z wiekiem. Funkcje doradcze praktycznie nie istnieją. Starsi i młodzi mogą się wiele od siebie nauczyć. Dlatego cieszą mnie międzypokoleniowe inicjatywy, takie jak te realizowane w ramach Dancingu Międzypokoleniowego Pauliny Braun, czy wymiana doświadczeń i chęć poszerzania horyzontów przez „Wolnych od metryki”. Pojęcie starości mocno się zmienia, jeszcze niedawno to czterdziestolatek był dla nas człowiekiem w podeszłym wieku. Dzisiaj, kiedy przeciętna długość życia to 80 lat, 40 to zaledwie połowa!

Badania udowadniają, że potrzebujemy siebie nawzajem. Naprawdę wierzę w to, że coraz więcej międzypokoleniowych inicjatyw pokaże nam, że możemy czerpać od siebie i ze swoich doświadczeń. Ograniczymy samotność i izolację, rozpoczniemy wspólne życie, w którym każdy będzie widoczny, a jego życie będzie miało sens i będzie się liczyło. Wyciągnijmy starość z ciemności, spójrzmy sobie w oczy, zatańczmy razem, wypijmy kawę, a może w końcu uda nam się zrozumieć, że bariera między nami naprawdę jest niewielka. (fragment książki)

_________________________________________

Małgorzata Węglarz urodziła się w Kędzierzynie-Koźlu i tu kończyła szkołę podstawową i średnią. Jak sama mówi o sobie, zawsze była nieco inna, nieco z boku środowiska rówieśniczego, jak się okazało w karierze pisarskiej było to przydatne. Obecnie mieszka w Krakowie i jest młodą rozwijającą się pisarką.

Małgorzata Węglarz, fot. Zuzanna Czaplak