WCZYTUJĘ

Wpisz szukaną frazę

Silver cohousing – razem raźniej na starość

Udostępnij

Wspólne mieszkanie obcych sobie ludzi nazywa się colivingiem lub cohousingiem. W takim modelu mieszkają głównie studenci, ale coraz częściej decydują się na niego osoby, które weszły w dorosłe życie. Na świecie powstają też eksperymentalne cohousingi senioralne – przeznaczone dla osób starszych. Powstają także colivingi międzypokoleniowe, w których seniorzy mieszkają ze studentami.

Razem lepiej

„Kiedy zmarł mój mąż, zostałam sama. Nie chciałam niepokoić moich dzieci, mają własne życie i wiele zobowiązań, ale jednocześnie musiałam wyrwać się z uścisku samotności, która zaczynała mnie gnębić. Z tego powodu, kiedy dowiedziałam się o tej oryginalnej formule mieszkaniowej, nie zastanawiałam się dwa razy” –  mówi 80-letnia Ilaria w rozmowie z magazynem „Donna Moderna”. Włoszka od 5 lat mieszka w cohousingu fundacji Casa Lucca, razem z innymi starszymi osobami, które są zdrowe, samodzielne, ale nie chcą mieszkać same.

„Dziś wiem, że gdybym została zamknięta w swoim mieszkaniu, sama wśród wspomnień, byłabym w depresji. Tutaj natomiast mam okazję zestarzeć się w towarzystwie” – dodaje Ilaria, która ma małe prywatne mieszkanie. Mieszkając w cohousingu ma zapewnioną prywatność oraz do dyspozycji dużo wspólnych przestrzeni, w których może przebywać z innymi mieszkańcami, gdy ma na to ochotę. Fundacja zarządzająca cohousingiem organizuje różne atrakcje – gry zespołowe, zajęcia na siłowni, wycieczki. Mieszkańcy opłacają czynsz, jednak dzięki życiu w cohousingu ogólnie wydają mniej. W ich kieszeniach zostaje od 15 do 25 procent pieniędzy, które wydaliby mieszkając w pojedynkę.

Kobiety chcą wspólnych domów

Celem obiektów realizowanych w modelu cohousingu i adresowanych do pokolenia silver jest utrzymanie aktywności osób starszych i poprawienie jakości ich życia. Na mieszkanie w tej formule decydują się najczęściej kobiety po 65. roku życia. I najczęściej to kobiety inicjują projekty cohousingowe.

fot. Casa Zamalek www.casazamalek.it

Najnowszy taki dom we Włoszech powstał w Brindisi, w regionie Apulia. Założyły go trzy młode kobiety – dwie absolwentki ekonomii: Eleonora Quacquerelli i Marianna Ungaro, oraz psycholożka, Giada Caricato. Ca.Za Casa Zamalek przeznaczony jest dla osób po 60. roku życia. Znajdują się w nim dwuosobowe sypialnie, każda z własną łazienką, jadalnią i czytelnią, kuchnią i widokiem na morze. Dzięki współpracy z organizacjami i stowarzyszeniami działającymi w okolicy, mieszkańcy mają dostęp do zajęć rekreacyjnych i towarzyskich, takich jak gimnastyka, kursy języka angielskiego i gotowania, czy jazda konna. Są nieobowiązkowe i dobierane zgodnie z warunkami fizycznymi i predyspozycjami. Jednak nie tylko singielki chcą mieszkać w ten sposób – Ca.Za. dostaje zapytania od par małżeńskich, które chcą przebywać w towarzystwie innych osób i zaoszczędzić na domowych wydatkach.

Cohousing ma przyszłość

Prywatność, towarzystwo, bezpieczeństwo i niższe koszty życia. Te cztery cechy cohousingów sprawiają, że ten model jest coraz popularniejszy w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych. W niektórych krajach, takich jak Niemcy czy Szwecja, w tworzenie cohousingów angażuje się państwo. Jest to uzasadnione ekonomicznie – osoby starsze mieszkające z innymi są zdrowsze, a w razie potrzeby mogą liczyć na pomoc współmieszkańców, dzięki czemu nie trzeba zatrudniać osób do opieki.

Osoby starsze są dziś dłużej samodzielne, ale często też zostają same – szczególnie kobiety, które przeżywają swoich partnerów. Domy spokojnej starości, domy opieki nie są miejscami, w których chciałyby być. Chcą zachować samodzielność, a jednocześnie mieć towarzystwo i większe poczucie bezpieczeństwa. Nie bez znaczenia są również argumenty ekonomiczne. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższej dekadzie cohousingi staną się powszechne.

fot. Casa Zamalek www.casazamalek.it
fot. Casa Zamalek www.casazamalek.it
fot. Casa Zamalek www.casazamalek.it